|
|
|
|
|
Czy to już koniec lichwiarskich kredytów?
Źródło: Gazeta Wyborcza 19-02-2006
Autor: Maciej Samcik
Dziś wchodzi w życie ustawa antylichwiarska. Żadnemu bankowi ani pośrednikowi finansowemu nie wolno już żądać za kredyt wyższych odsetek niż 23 proc. w skali roku
Ustawa antylichwiarska dotyczy wszystkich instytucji finansowych, które zajmują się pożyczaniem pieniędzy: banków, pośredników finansowych, SKOK-ów oraz prywatnych firm zajmujących się działalnością pożyczkową (np. Provident). Obejmuje wszystkie rodzajów kredytów - od gotówkowych, poprzez sprzedaż ratalną w sklepach, debety związane z kontem osobistym, po limity w kartach kredytowych i kredyty hipoteczne.
Ustawa nie stawia instytucjom finansowym żadnej stałej bariery. Wynika z niej jedynie, że oprocentowanie kredytów i pożyczek nie może przekraczać czterokrotności stopy lombardowej Narodowego Banku Polskiego. Aktualnie wynosi ona 5,75 proc., a więc kredyty nie mogą być droższe niż 23 proc. w skali roku.
Jeśli jednak stopa lombardowa w przyszłości będzie rosła lub spadała, to zmieni się też granica, od której będzie zaczynała się lichwa. Jeszcze kilka tygodni temu ów "lombard" wynosił 6 proc. (dozwolone więc byłyby kredyty oprocentowane do 24 proc. rocznie). Eksperci uważają, że stopy procentowe w Polsce będą w najbliższych miesiącach spadały, więc prawdopodobnie granica lichwy też będzie przesuwała się coraz niżej.
Wchodząca dziś w życie ustawa reguluje nie tylko wysokość odsetek, jakich może od nas zażądać bank lub pośrednik finansowy, ale ogranicza też wysokość prowizji manipulacyjnych związanych z kredytem. Łączna kwota wszystkich opłat i "innych kosztów związanych z zawarciem umowy o kredyt konsumencki" nie może przekraczać 5 proc. wartości kredytu. Jeśli więc pożyczamy z banku 1000 zł, wszelkie prowizje (nie licząc odsetek) muszą się zamknąć kwotą 50 zł.
Za łamanie postanowień ustawy grożą surowe kary. Bankowcy, którzy będą oferować zbyt drogie kredyty, zapłacą wysoką grzywnę lub pójdą do więzienia nawet na dwa lata.
Bankowcy od kilku miesięcy przygotowywali się do wejścia w życie nowych przepisów. Większość z banków w ostatnich tygodniach ogłosiła niższe stawki kredytów gotówkowych. Lukas Bank, w którym do tej pory najdroższe kredyty kosztowały 23,9 proc., teraz obniżył górne widełki do 20 proc. Podobnie jak Dominet Bank, który z 27,9 proc. "zjechał" do równych 23 proc.
Spadło też oprocentowanie kart kredytowych. W Citibanku jeszcze do niedawna posiadacze karty Citibank Silver płacili 25,8 proc. odsetek, teraz - 22,9 proc. Oprocentowanie "ściął" też Multibank, który jeszcze kilka tygodni temu kazał posiadaczom swoich kart kredytowych płacić 24,9 proc. rocznych odsetek. Jednocześnie część banków zaostrzyła kryteria udzielania pożyczek. Te instytucje finansowe, które nastawiły się na obsługę najbiedniejszych klientów, szacują, że teraz co dziesiątego będą odprawiały z kwitkiem.
Największe banki detaliczne próbują odbijać sobie straty wynikające z mniejszego zarobku z odsetek od kredytów wyższymi opłatami narzucanymi np. posiadaczom kont osobistych. Finansiści wykorzystują też luki w ustawie, by ominąć ograniczenia. Np. Provident wprowadza tani kredyt połączony z drogim, obowiązkowym ubezpieczeniem. Może to robić w majestacie prawa, bo ustawa mówi, że do limitu nie wlicza się "udokumentowanych kosztów związanych z ustanowieniem, zmianą lub wygaśnięciem zabezpieczeń i ubezpieczeń".
Poseł Artur Zawisza z PiS, partii, która współtworzyła ustawę antylichwiarską, nie wyklucza jej zaostrzenia, jeśli okaże się, że kredytodawcy będą z premedytacją ją omijać.

|
|