Moda z biedronki

Mieliśmy już kolekcję Wittchen presto z palety, teraz czas na kolejne ciekawe posunięcia dyskontów.
Źródło: Krzysztof Majak 

Modne, bo z Biedronki. Kiedyś nie do pomyślenia, dziś dla dyskontu szyją polscy projektanci

Czy przeciętny klient „Biedronki” wie kim jest Zień, Baczyńska czy Minge? Pewnie tak, ale raczej – tak jak większość populacji – nie zna ich najnowszych kolekcji. Nie oznacza to jednak, że moda zarezerwowana jest tylko dla bywalców salonów. Do Biedronek trafią bowiem ubrania zaprojektowane przez młodych, łódzkich projektantów. Bo ludzie, którzy nie lubią przepłacać za szynkę, także chcą dobrze się ubrać zgodnie z najnowszymi trendami. Jaki jest styl typowego klienta „Biedronki”? Piętnaście minut temu byłem w jednej z nich i przyjrzałem się „stylówie” klientów. Moja powierzchowna, amatorska i 10-minutowa analiza pozwala śmiało stwierdzić, że „biedronka style” po prostu nie istnieje, bo w dyskoncie kupuje dziś niemal cały przekrój polskiego społeczeństwa. Mimo to, już po raz drugi młodzi twórcy zaprojektowali specjalnie dedykowaną kolekcję dla klientów tego dyskontu. Alejki, nie wybiegi GOShA Kusper – osobista stylistka przyznaje, że moda w rozumieniu „wybiegowych trendów”, dla klientów „Biedronki” niewiele znaczy. – Taki jest powszechny stereotyp. Ale moda w pojęciu odzienia dotyczy ich tak samo, bo też muszą kupować ubrania jak i każda inna grupa – mówi.

Widziałam projekty, są bardzo proste, z pewnością nie maja nic wspólnego z pojęciem mody wybiegowej, często udziwnionej i dysfunkcjonalnej.

– Nie bardzo rozumiem podejście dziennikarzy i blogerów, którzy piętnują klientów „Biedronki”. Jakby to był ktoś obcy, gorszy. Nie wiem dlaczego tak jest, bo przecież wszyscy robimy zakupy w tym sklepie – mówi z kolei dr hab. Dorota Sak, wykładowca ASP w Łodzi, kierownik Katedry Ubioru na Wydziale Tkaniny i Ubioru, która była odpowiedzialna za współpracę projektantów z dyskontem.

Czego oczekiwała „Biedronka”? Projekty młodych artystów wyłaniane były w drodze konkursu dla studentów „Młodzi projektanci dla Biedronki”. Musieli spełnić określone wymagania, które koncern Jeronimo Martins, właściciel sieci, opisał w specjalnie przygotowanych założeniach. – Przedstawiciele Biedronki zajmujący się handlem tekstyliami dokładnie określili, jakie są wymagania klienta, czyli co się podoba – mówi prof. Sak. Moja rozmówczyni przyznaje, że dotarcie do tak dużej ilości ludzi, dla młodych i starszych, którzy będą przecież kupować ubranie w sklepie bez przymierzalni, było bardzo trudne.

Stylistka GOShA Kusper jest przekonana, że tacy klienci szukają mody bardziej funkcjonalnej. – Mnie podoba się ten mariaż sieciówki i początkujących projektantów z dwóch powodów. Szersza grupa otrzymuje informację, że ubranie od projektanta nie musi być horrendalnie drogie, a młodzi projektanci mają cień szansy dowiedzieć się, czym należy się kierować przy produkcji dla mas. Większość nie ma takich możliwości, aby zobaczyć jak wygląda przełożenie artystycznych wizji na masowa produkcję – mówi stylistka. Moda ze szklanej kuli W pierwszej edycji zamówiono sukienki okazjonalne, przeznaczone na rodzinne spotkania, święta, ale i nadające się na przyjęcia sylwestrowe. W tym roku do produkcji trafiły trzy bluzki. Musiały nawiązywać do obowiązujących dziś trendów, które trzeba było przewidzieć już rok temu. Pierwsze miejsce zdobyła Klaudia Markiewicz, której projekt będzie dostępny od 15 grudnia w całej Polsce. W ubiegłym roku klienci „Biedronki” wykupili wszystko na pniu. W bardzo krótkim okresie sprzedało się ponad 23 tys. sukienek w cenie 69,90 zł. W tym roku bluzki będą kosztowały 39,99 zł. Szefowa Katedry Ubioru na Wydziale Tkaniny i Ubioru zauważa, że akcja pozwala rozwijać się studentom jak najbliżej realnego życia. – Nie można ich separować i zamykać w pięknej, szklanej kuli. Na starcie mają do czynienia z problemami, z którymi projektant spotyka się na co dzień i nie zawsze projektuje piękne suknie dla celebrytów, z bardzo drogich tkanin – mówi Dorota Sak.

  • Autor: Konrad Samula
  • Dodane: 17 grudnia 2014


  • Udostępnij: